Wymiana ze Schwalmgymnasium w Schwalmstadt

 

Wymiana ze Schwalmgymnasium w Schwalmstadt
22.04 – 27.04.2017

Print       logo kol. klasyczny

Wrażenia uczestników wymiany.

 Co zapamiętałyśmy z wymiany?

Schwalmstadt  i okolice, to naszym zdaniem najśliczniejsze miejsce, do którego mogłyśmy trafić, by odpocząć od codziennych obowiązków. Byłyśmy oczarowane miasteczkami, wyglądającymi jak z baśni braci Grimm – zwłaszcza Marburgiem. Udział w wymianie dał nam możliwość poznania kultury innego kraju poprzez relację z ludźmi, a nie opowieści przewodnika i tradycyjnego zwiedzania zabytków. Niemcy okazali się być bardzo gościnni i ciepli, a także złamali wszelkie stereotypy, jakie można o nich mieć. Wracamy do Polski z dużo lepszym nastawieniem do kultury i języka niemieckiego (co na pewno pomoże przy nauce do egzaminów końcowo rocznych!)

Iza Lewandowska, Klara Leszczak kl. 1f

********************

Wymiana była interesująca z kilku powodów.
Po pierwsze – zawarcie wielu nowych, wspaniałych przyjaźni.
Po drugie – zdobycie wielu  nowych doświadczeń z nią związanych.
I oczywiście najważniejsze- możliwość porozumiewania się w języku niemieckim w jego „naturalnym środowisku”.

Mikołaj Korobczak kl. 2f, Michał Rybarczyk kl. 1b

*********************

Ostatniego wieczoru spotkaliśmy się w Jugendzentrum i wspólnie oglądaliśmy mecz pomiędzy Borussia Dortmund a Bayern Monachium. Było super.

W pamięci z pewnością zapadną mi piękne budowle w Marburgu, a w szczególności zamek.

Bogdan Olszewski kl. 1f

 ********************

Wtorkowe zgubienie się B. w pociągu.

Frankfurt to piękne miasto. Po zwiedzeniu Paulskirche (który okazał się nie być kościołem), Domu Goethego i morderczym maratonie po Primarku każdy jest wyczerpany. Dlatego tak łatwo zasnąć w powrotnym pociągu (zwłaszcza, jeśli poprzednia noc była zbyt ciekawa, aby marnować ją na sen).

Pociąg porusza się bardzo szybko. Przez szmer rozmów przebija się głośne chrapanie jednego z pasażerów.
-Woher kommst du? Bulgarien? – pyta niewidoma kobieta siedząca naprzeciwko trzech dziewczyn z wymiany.
– Aus Polen- odpowiadają wszystkie razem.

Kobieta uśmiecha się i wraca do swoich zajęć.

Kilkanaście minut później część uczestników wymiany, zaspana, wysypuje się na peron. Ale natychmiast ożywia się, gdy dostrzega, że brakuje dwojga z nich. W popłochu zaczyna biegać i szukać zaginionych. Po chwili wysiada poszukiwana roztargniona dziewczyna. Wciąż jednak brakuje chłopaka! Wszyscy w panice biegają po peronie, wyglądając w pociągu zaginionego. W całym wagonie rozlegają się gorączkowe nawoływania: Booooogdan! Booooogdan! Z głośników dobiega zdenerwowany głos, nakazujący odejście od pociągu, by można było kontynuować podróż.

Pociąg rusza…

Epilog.

Nic nie dzieje się przypadkiem. W tym czasie, tym samym pociągiem podróżowała żona pewnego pracownika zakładu karnego w Schwalmstadt. Dwa dni później, ten właśnie strażnik oprowadzał uczestników wymiany po zakładzie karnym. Nie omieszkał wspomnieć o pięciominutowym opóźnieniu pociągu z Frankfurtu, dzięki któremu zdążył odebrać na czas swoją żonę. Nie udałoby mu się to bez pewnej polsko- niemieckiej grupy młodzieży…

Karolina Jędrasik  kl. 2f, Teresa Glądała kl. 2g, Małgorzata Żuk kl. 1d

*********************

Dzień pierwszy. 

Odbieram czwarty telefon i słyszę to samo pytanie ‘ej, gdzie jest zbiórka?’ Dziwna sytuacja, bo okazuje się, że tam, gdzie się umówiliśmy. Cała podróż trwała 8/9h. Zdecydowanie największą atrakcją były postoje do toalety. Do czasu, aż dojechaliśmy na miejsce. Ostatnie godziny soboty spędziliśmy u naszych rodzin.

Dzień drugi. 

W niedzielę nasi partnerzy zorganizowali dla nas barbecue, ale do celu musieliśmy pokonać krótki spacerek. Tak się składa, że trochę szliśmy, szliśmy, szliśmy i szliśmy, później szliśmy dalej, szliśmy tak z 40 minut, po tym czasie szliśmy dalej, minęło kolejne 40 minut, a my szliśmy nieprzerwanie, dopiero gdy szliśmy kolejne 40 minut, dotarliśmy na miejsce. Integracja minęła szybciej niż zakwasy. Poszłam spać mając na liczniku 16 tysięcy kroków.

Dzień trzeci.

W poniedziałek zostaliśmy oficjalnie przywitani przez dyrektora szkoły w Treysa (część Schwalmstadt) i burmistrza miasta. Pierwszą połowę dnia spędziliśmy na zwiedzaniu, kolejną na inwencji twórczej naszych Niemców.

Dzień czwarty.

Czas na pierwszą wycieczkę. Pociągiem do Frankfurtu jechaliśmy 1,5h. Prosto z dworca ruszyliśmy na spacer, żeby zobaczyć centrum. Największą atrakcją był dom Goethego, gdzie mogliśmy cofnąć się w przeszłość i poczuć się jak słynny niemiecki pisarz. Czas wolny poświeciliśmy na zakupy. Żałujemy jednak, ze byliśmy tu tak krótko, nie udało nam się nawet przejść brzegiem Menu. Podróż powrotna nie różniłaby się jakoś specjalnie, gdyby nie ciekawy incydent, przez który nasza grupa opóźniła pociąg o 5 min. Wszystko za sprawą Bogdana, który zapomniał, że musi wysiąść na wcześniejszej stacji… Po krótkim odpoczynku, spotkaliśmy się cała grupą w klubie, gdzie integrowaliśmy się tańcząc, rozmawiając i oglądając mecz.

Dzień piąty.

Elo Marburg! Welcome in The city of baobabes. Dzisiaj spędziliśmy część dnia na zwiedzaniu kościoła. Mieliśmy trochę czasu wolnego, który spędziłyśmy w towarzystwie przemiłego Murzyna (don’t be rasist #peaceandlove). Chodziłyśmy urokliwymi uliczkami. Okazało się, że mieszka tu dużo Polaków #Polszagrowup. Na koniec wyprawy wybraliśmy się do parku linowego. Sprzęt był bardzo bezpieczny i profesjonalny (nie to co w Polszy). Można było się spodziewać, że będzie jakiś przypał. Jeden z naszych spidermanów utknął na tyrolce. Był jeszcze nasz dzielny antman, który go uratował. Śmiechu było co niemiara #chwiladlaciebie. Wieczorem znowu poszliśmy w tany. Byli nieliczni  szczęśliwcy, którzy przetrwali do końca tego crazy day.

Dzień ostatni.

Dopiero teraz dotarło do nas, jak ten czas szybko zleciał. Przed wyjazdem zwiedziliśmy zakład karny (zabytek historyczny). Była to wielka atrakcja, zważywszy na to, że nikt, poza pracownikami i więźniami rzecz jasna, nie ma tam wstępu. Oprócz tego załapaliśmy się jeszcze na zwiedzanie Muzeum Trutzhain.

Wieczorem wsiedliśmy do busu, pożegnani ze wszystkimi, ledwo przymrużyliśmy oczy i… byliśmy już we Wrocławiu.

Natalia Chrzanowska, Ala Jarczewska, Ola Latuszek kl. 2f